Poruszające portrety ludzi chwilę przed i kilka minut po śmierci

1 grudnia 2014, by , Dodaj komentarz

Śmierć dla wielu z nas to temat tabu, którego za wszelką cenę staramy się unikać. Dodatkowo w zachodnich społeczeństwach jest spychany na margines i praktycznie nie istnieje w powszechnej świadomości. U niemieckiego fotografa Waltera Schelsa śmierć od zawsze wywoływała paniczny lęk, uniemożliwiając mu codzienne funkcjonowanie. Bał się jej do tego stopnia, że nie był w stanie nawet spojrzeć na swoją matkę gdy umierała. W momencie, gdy zbliżał się do swoich 70 urodzin, postanowił w końcu pokonać odwieczny strach za pomocą wyjątkowego projektu, podczas którego fotografował ludzi nieuleczalnie chorych, zarówno przed jak i po śmierci.
Czarno – białe portrety, zestawione w pary, mogą na pierwszy rzut oka zdawać się mocno kontrowersyjne, wręcz makabryczne. Projekt z założenia jest próbą stawienia czoła naszym najgłębszym lękom i jednocześnie przedstawieniem ich w bardziej ludzki sposób. Tym, co najbardziej rzuca się w oczy, jest wyjątkowa bliskość obiektywu w stosunku do fotografowanych modeli. Bohaterów swoich zdjęć Schels odnajdywał głównie w hospicjach Berlina i Hamburga. Zaskakujące dla fotografa było to, iż zaledwie kilka osób odmówiło udziału w tak niecodziennym projekcie. Większość umierających czuła się bardzo samotna, brakowało im zainteresowania i zwykłej rozmowy. Często najbliższa rodzina i przyjaciele nie potrafili poradzić sobie z nieuleczalną chorobą bliskiej osoby, pozostawiając ją samą sobie. Dzięki projektowi fotograf przestał obawiać się śmierci i jednocześnie zdał sobie sprawę, iż unikanie jej za wszelką cenę stanowi w naszej kulturze poważny problem. Ludzie nie są obecni przy swoich bliskich, wtedy gdy ci najbardziej ich potrzebują. Jak mówi Schels:„ w chwili śmierci jesteśmy najbardziej prawdziwi, jak to tylko możliwe”.

Poniżej niektóre ze zdjęć jakie zrobił fotograf w ramach projektu Life before death.
Walter_Schels_Andersen_01

JAN ANDERSEN
27 lat
zmarł 14 czerwca 2005

Jan w wieku 19 lat dowiedział się, że jest nosicielem wirusa HIV. Gdy skończył 27 lat okazało się, iż nie pozostało mu już wiele czasu – organizm został zaatakowany przez raka. Po krótkiej walce, pogodził się z losem, zaakceptował swoje przeznaczenie i przestał bać się śmierci. Jego przyjaciele pomogli mu urządzić pokój w hospicjum tak, by w tych ostatnich dniach czuł się w nim jak najlepiej. Jan zmarł w ramionach swojej mamy.

Walter_Schels_Kotzahn_09

WOLFGANG KOTZAHN
57 lat
zmarł 4 lutego 2004

Wolfgang, który był księgowym, zdążył uczcić w hospicjum swoje 57, ostatnie urodziny. Był szampan, tort i tulipany. Sześć miesięcy wcześniej usłyszał szokującą diagnozę, której się nie spodziewał – rak płuc, niedający się zoperować.
Wolfgang, jak sam przyznaje, nie myślał o śmierci, zawsze starał się, jak to tylko możliwe, celebrować życie. Leżąc i czekając na nieuniknione starał się w pełni doceniać każdy mijający dzień: „ nigdy nie przywiązywałem uwagi do chmur, teraz patrzę na nie z zupełnie innej perspektywy. Nagle wszystko ma znaczenie.”

Walter_Schels_Genthe_07

ELLY GENTHE
83 lata
zmarła 11 stycznia 2003

Elly przez całe życie była zaradną, mocno stąpającą po ziemi kobietą. Zawsze sama dawała sobie radę i powtarzała, że wolałaby umrzeć niż prosić kogoś o pomoc. Gdy nadeszły jej ostatnie dni pozostała dumna, nieustraszona i jednocześnie pełna wdzięczności dla personelu hospicjum za troskliwą opiekę. Elly potrzebowała sporych dawek morfiny, lecz ze względu na to, że rak zaatakował jej nerki, poziom leku w jej organizmie mocno się wahał. Czasem cały dzień spała, a czasem miewała przewidzenia – najczęściej widziała małe ludziki wychodzące z doniczek na oknie, próbujące ją zabić.

Walter_Schels_Behrens_03

KLARA BEHRENS

83 lata
zmarła 3 marca 2004

Klara wiedziała, że nie pozostało jej wiele czasu. Czasem czuła się jednak tak źle, że nie miała ochoty już dłużej żyć. Martwiła się, że niepotrzebnie kupiła właśnie nową lodówkę. Są ostatnie dni lutego, świeci słońce i zaczynają już kwitnąć pierwsze kwiaty. Tak naprawdę bardzo chciałaby wyjść na zewnątrz i dojść aż do rzeki Łaby, usiąść na jej kamienistym brzegu i zanurzyć stopy w wodzie, tak jak robiła to dawniej będąc jeszcze dzieckiem. Nie obawia się śmierci, uważa, że jest po prostu jednym z milionów, miliardów ziaren piasku na pustyni. Jedyna rzecz, która przeraża ją najbardziej, to samo umieranie, nie wie co dokładnie będzie się działo.

Walter_Schels_Cao_05

MARIA HAI-ANH TUYET CAO
52 lata
zmarła 15 lutego 2004

Marii w umieraniu pomagają nauki Najwyższej Mistrzyni Ching Hai, która głosi, że wszystko to, co jest poza tym światem, jest od niego lepsze; jest lepsze niż cokolwiek co możemy sobie wyobrazić. Ching Hai jest inicjatorką duchowej metody Quan Yin, polegającej na medytacji „na wewnętrzne światło i dźwięk Boga”. Dzięki tej praktyce Marii już raz udało się odwiedzić życie pozagrobowe. Czuje, że jej czas nadchodzi, mimo to wydaje się być spokojna i pogodzona. Przygotowuje się na śmierć każdego dnia, a kiedy wreszcie nadejdzie, chciała by uzyskać poczucie całkowitego oderwania od tego, co rzeczywiste i materialne.

Walter_Schels_Foege_06

MICHAEL FÖGE
50 lat
zmarł 12 lutego 2003

Michael jest wysoki i dobrze zbudowany. Jakiś czas temu został nominowany pierwszym komisarzem Berlina do spraw rowerzystów. Szczęśliwy, wraz z setką przyjaciół, hucznie obchodził swoje 50 urodziny. Chwilę potem, podczas wygłaszanego przemówienia, nie mógł już sklecić sensownie ani słowa. Lekarze wykryli u niego guz mózgu. W ciągu kilku miesięcy nowotwór zniszczył ośrodek mowy, sparaliżował prawą rękę i jedną stronę twarzy. Leżąc w hospicjum, Michael staje się z dnia na dzień coraz bardziej senny – pewnego dnia już się nie obudzi.


Tagi: , ,
W kategorii:


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *