Konsumpcja wszystkiego. Historia układu pokarmowego Ziemi Michaela Lundgrena

25 lipca 2015, by , Dodaj komentarz

Nie jest rzeczą powszechną, by natknięcie się na martwego, zabitego na drodze pustynnej kojota stało się źródłem inspiracji, jednak właśnie tak zdarzyło się w przypadku najnowszej pracy Michaela Lundgrena, która nosi tytuł Materia. Poprzez szereg złowrogich i często ciemnych obrazów fotograf objawia okrutną prawdę, że natura pochłania wszystko.
matter-michael-lundgren-5 matter-michael-lundgren-6 matter-michael-lundgren-10

Preparowanie. Alchemia. Utrapienia. To są właśnie trzy słowa, które kojarzą się z fotografią wielkiemu, amerykańskiemu artyście.

Trudno opisać moje zainteresowania w fotografii bez podkreślenia jak ta przygoda się rozpoczęła – mówi Michael. Zacząłem robić zdjęcia, gdy byłem nastolatkiem. Dorastałem otoczony wiejskim krajobrazem. Naturalnym jest więc, że fotografie zostały wykonane w lesie. Przypuszczam, że moje aktualne zainteresowania są podobne. Pragnę ulokować zdjęcie poza czasem, choć dopiero po wielu latach pracy zrozumiałem, że fotografia zbliżona jest do poezji. Najlepsza poezja komunikuje się przez obrazy wyobrażeniowe, podobnie do ewoluujących zestawów fotografii. Właśnie te obrazy mogą zawierać w sobie liczne metafory. Można je ze sobą gwintować, a poszczególne konotacje mają głębsze znaczenie.

Zapytany o to, z jakim zamiarem tworzył kolekcję „Materia” odpowiada poruszony, że kiedy zaczyna tworzyć, pierwszą rzeczą jaką robi jest odrzucenie zamiarów. „To, co robię jest najczęściej nieco zaskakujące, a intencjonalizm dusi moją intuicję. Nie jestem fotografem projektu. Lubię węszyć – poluję nie na samo zdjęcie, ale na jego znaczenie po tym, gdy zostanie zrobione. Pod koniec sesji zdjęcia nabierają na znaczeniu oraz intencji. Tworzenie staje się bardziej celowe, a edycja i sekwencje zaczynają dyktować pewne reakcje wizualne.”

Jak narodziła się „Materia”?
Materia pojawiła się, gdy kończyłem wcześniejszy projekt. Pamiętam, jak jechałem w dół odcinkiem autostrady, który przebiegał przez rezerwat San Carlos Apache w Arizonie. Na drodze leżało pełno martwych zwierząt: jelenie, lisy, kruki. Autostrada stała się słupem totemicznym, a asfalt hołdem dla życia na pustyni. Jeden kojot wpadła mi w oko. Miał tą wspaniałą grzywę, futro zmieszane z brudem i krwią, która wylewała się plecami. Wyciągnąłem go i zacząłem fotografować. Dla kaprysu woziłem ze sobą wszędzie białe tło do zdjęć studyjnych, więc umieściłem kojota na płycie, na środku pustyni. To było idealne. Kojot jest tonacją ziemi, która dzięki oddzieleniu przez białe tło, reprezentowała się jeszcze dziwniej.
michael-lundgren-11

Ten szczególny obraz stał się początkiem dalszej pracy, którą później nazwałem „Materią”. Chciałem robić zdjęcia odmienne od tych, które spłaszczają świat, które przedstawiają po prostu pochówek. Chciałem mieć do czynienia ze śmiercią i transformacją. Z biegiem czasu prace zaczęły znacznie różnić się od tych, które powstały na początku. gdybym posiadał intencje, prawdopodobnie byłby to cykl zdjęć o drogowych zabiciach.

Najwcześniejsze obrazy były prostymi fotografiami obiektów i zjawisk. Przedstawiały przede wszystkim ruiny po ludziach – rzeczy, które pozostawili na pustyni. Zacząłem używać lampy błyskowej, by uwieczniać je w nocy, ponieważ chciałem osiągnąć najwyższą dwuwymiarową jakość. Lampa błyskowa ma zwyczaj niszczenia fotografii, ponieważ odsłania wszystkie powierzchnie przedmiotu na raz, np. cienie oraz tekstury. Nieoczekiwanie uzyskałem efekt pogłębionej trójwymiarowości, dzięki czemu zdjęcia były bardziej rzeźbiarskie, jakby świat był pod wodą lub na innej planecie.
matter-michael-lundgren-2 matter-michael-lundgren-3 matter-michael-lundgren-8

Byłem zafascynowany zmianą znaczenia konkretnych obiektów w zależności od tego, pod jak dużym wpływem prawa fizycznego były. Dotyczy to zarówno obiektów ludzkich, jak i tych naturalnych – oba reagowały na wpływy w bardzo podobny sposób. Od wielu lat ciekawi mnie różnica między naturą, a wpływem kulturowym. Interesuje mnie kultura jako źródło naszego mitu środowiska. To właśnie na tę linię pytań zaczęła odpowiadać Materia.

Znalazło się również miejsce na strach i przerażenie. Część motywacji artysty dotyczy przyjęcia i zaakceptowania ciemnej strony natury. Jesteśmy przyzwyczajeni do idei natury odkupieńczej, łagodnej oraz przemieniającej nas. Oczywiście, jest to cenny ogląd na nią, jednak natura jest również bezlitosna – wszystko zużywa i konsumuje. W pewnym sensie jego zdjęcia są historią układu pokarmowego Ziemi. Jak mówi: „Mam nadzieję, że uda mi się stworzyć przestrzeń pomiędzy gaszeniem wątpliwości, a transcendencją. ”
matter-michael-lundgren-9 matter-michael-lundgren-4 matter-michael-lundgren-1

Co dalej?
Podczas mojej ostatniej podróży pustynią znalazłem dwie sąsiednie ściany opuszczonego domu na ranczo w południowej Arizonie. Jedna z obrazem w Burro, a druga całkowicie podziurawiona kulami. Sfotografowałem je oddzielnie, a później zmusiłem do dyptyku. Nie mam pojęcia o co chodzi i gdzie będzie to prowadzić, ale mam przeczucie, że jest to początek kolejnego projektu.


Tagi:
W kategorii:


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *