Łódź Design Festival 2015 – podsumowanie konkursu Make me!

23 października 2015, by , Dodaj komentarz

Tegoroczna edycja Łódź Design Festival już za nami. Jak co roku, festiwal przyciągnął tysiące miłośników designu i kreatywnych rozwiązań. Jednym z głównych punktów programu, jak zawsze okazał się konkurs i wystawa Make Me! – znak rozpoznawczy festiwalu, a zarazem jeden z najważniejszych konkursów skierowanych do młodych projektantów. Jak było w tym roku? Niestety bez niespodzianek.
makeme700

Z 249 zgłoszeń  organizatorzy konkursu wybrali 25 projektów, które przystąpiły do konkursy głównego i zostały zaprezentowane na wystawie. Tegoroczne prace oscylowały głównie wokół tematyki społecznej i próby rozwiązywania jej problemów. Większość projektów poprzedzał udokumentowany  proces myślowy autorów, który pozwalał wierzyć, że prezentowany obiekt jest tylko kolejnym krokiem na drodze do zmiany w myśleniu o tym jak korzystamy z przedmiotów codziennego użytku.
W konkursie znalazło się więc kilka bardzo ciekawych projektów, jak również parę pozycji, których obecność w ścisłej konkursowej czołówce może budzić pewne zdumienie.
Główna nagroda tegorocznej edycji (20 000 złotych) powędrowała do Marlene Huissoud za projekt Z owadów.
make-me-marlene-huissoud-from-insects-lodz-design-festival-2015-2
Pochodząca z pszczelarskiej rodziny Marlene, wykorzystała swoją wiedzę na temat zwyczajów pszczół do wyprodukowania materiałów, będących narzędziem do produkcji różnorodnych obiektów z zakresu meblarstwa, mody czy dekoracji. W efekcie powstają produkty w 100% naturalne, o nowej jakości, wyglądzie i zapachu, zrobione z m.in. z materiału zwanego ‚drewnianą skórą’.
make-me-marlene-huissoud-from-insects-lodz-design-festival-2015-1
Marlene wyróżniono głównie z względu na innowacyjność i konsekwencję w poszukiwaniu własnego stylu i materiału. Projekt Z owadów to tyko niewielka reprezentacja badań artystki, których potencjał – całkiem słusznie – zasługuje na uwagę.

W konkursie wyróżniono również projekt Orange Lab autorstwa Dominiki Wysogląd.
orange-lab_dominika-wysoglad
Pomimo wysokich walorów estetycznych, projekt niestety rozczarowuje. Autorka w taki sposób opisuje myśl przyświecającą projektowi:

Orange LAB to projekt warsztatu do przetwarzania skórek pomarańczy pozyskiwanych z warszawskich kawiarni
i restauracji. Projekt pokazuje, w jaki sposób, zgodnie z ideami zrównoważonego rozwoju, można wykorzystać bioodpady do stworzenia pełnowartościowego materiału. Na bazie olejku eterycznego i suszonej skórki pomarańczowej powstają naturalne kosmetyki takie jak kula musująca, peeling do ciała czy mydło, w czterech liniach zapachowych: himalajskie pini, ziołowy egzotyk, palmowa pomarańcza, zimowy puch.

Nie sposób nie uśmiechnąć się czytając ten manifest ‚designerskiego hipstera’. Czym wyróżniał się Orange Lab od każdego zwykłego, domowego warsztatu przetwarzania bioodpadów na małą, kosmetyczną skalę? Być może tajemnica tkwi właśnie w skórkach pomarańczy pozyskiwanych z warszawskich kawiarni. Zimowy puch i ziołowy egzotyk tchną tanią pretensjonalnością. Projektowi brakuje głębi i autentyczności.

Kolejnym wyróżnionym na festiwalowym konkursie projektem została LATARNIA autorstwa Kingi Chmielarz
make-me-hop-design-kinga-chmielarz-latarnia-lodz-design-festival-2015-1

Przenośna, wielofunkcyjna lampa to projekt bardzo udany i, na tle innych zaprezentowanych prac, mający wielkie szanse wejścia do obiegu komercyjnego. Dodatkowym atutem lamp jest ich wykonanie – do produkcji użyto solidnych materiałów: drewna bukowego, mosiądzu i stali, co dobrze koresponduje z mobilnym charakterem obiektów, dodając im charakteru i trwałości.
Projekt spełnia oczekiwania zarówno pod kątem estetyki, jak i innowacyjności. Stałym bywalcom festiwali designu, zabraknie jednak efektu wow. Lampy przenośne to stosunkowo często prezentowany w świecie designu obiekt. Czy LATARNIA Kingi Chmielarz jest w stanie wygrać z innymi projektami? Bardzo jej tego życzymy.

Na wyróżnienie, według sponsorów festiwalu, zasłużył również projekt DESTA – biurko i stół autorstwa Anny Wójcik.
make-me-anna-wojcik-desta-lodz-design-festival-2015-1

Projekt to kolejne rozwiązania dla osób zmagających się z ograniczoną przestrzenią domową. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że nasz mieszkaniowy metraż zmniejszać będzie się w tempie wręcz zastraszającym. Stąd każde rozwiązanie, które pomoże nam sobie z tym poradzić, jest nader pożądane.

Ostatnią laureatką konkursu została Aleksandra Szewc za projekt Klasa pod gołym niebem.

Projekt mebli i paneli do zagospodarowania przestrzeni przy szkołach ponadpodstawowych jest próbą umożliwienia przeprowadzania zajęć lekcyjnych w terenie. To sygnał do wprowadzenia zmian w systemie szkolnictwa, poprzez zmianę środowiska, w którym odbywają się lekcje. Klasa przeniesiona na „świeże powietrze” wymuszałaby odmienny sposób prowadzenia zajęć, a co się z tym wiąże – interakcję i aktywność użytkowników. Nauczyciel stałby się wychowawcą, a współpraca pomiędzy uczniami nabrałyby nowej formy.
make-me-aleksandra-szewc-class-under-the-sky-lodz-design-festival-2015-2
Idea projektu jest jak najbardziej godna poparcia – sam projekt lekko jednak razi. Ławki już na pierwszy rzut oka nie wyglądają na zbyt wygodne i trudno sobie wyobrazić by potrafili w nich wytrzymać rozochoceni świeżym powietrzem uczniowie. Kolejny raz nagrodę otrzymała idea, nie zaś jej realizacja, co zdaje się nie do końca odpowiadać atmosferze festiwalu designu.

Wśród finalistów, który zdaniem jury nie zasłużyli na żadne wyróżnienie, na uwagę zasługuje przede wszystkim Joanna Jurga z projektem biodegradowalnej urny NURN.

NURN, Joanna Jurga

Ten dość kontrowersyjny projekt to ukłon w stronę coraz popularniejszych bezwyznaniowych obrzędów pogrzebowych. Nawiązująca do słowiańskiej tradycji pochówków morzu urna, wykonana jest z czystej celulozy i umieszczona na jałowym stelażu bawełnianym, po zatopieniu w wodzie podlega całkowitej biodegradacji nie obciążając ekosystemu morza.
Ciekawy pomysł i bardzo staranne wykonanie zasługuje na uwagę. Dla bywalców festiwalu może jednak zdawać się już znany….podobny projekt autorstwa Małgorzaty i Marcina Dziębajów wyróżniono na festiwalu w Łodzi w 2012 roku.

Rozczarowaniem okazał się natomiast projekt Aleksandry Korbańskiej C’est la vie, balansujący na pograniczu sztuki nowoczesnej i użytkowej.
make-me-aleksandra-korbanska-cest-la-vie-lodz-design-festival-2015-1

W opisie projektu czytamy: ‚zestaw przedmiotów użytkowych o nieokreślonej funkcji i wielu różnych możliwościach ustawień, tworzący alfabet właściwości: ciężkie/płaskie/długie/puste/elastyczne. W jego skład wchodzą: zygzakowaty element z galwanizowanej stali, kamienna płyta, dwa podłużne elementy drewniane + jeden miedziany, filcowy element w kształcie rożka oraz gumki recepturki. (…) Projekt zwraca uwagę na sposób, w jaki ludzie obcują z przedmiotami, stwarza możliwość niekonwencjonalnego użycia rzeczy, mówi o równości odbiorcy i twórcy oraz sile wyobraźni, przełamuje schemat, zmusza do myślenia.’
Ciekawa instalacja w żaden sposób nie wpisuje się jednak w klimat festiwalu, a w połączeniu z hiperfunkcjonalnymi projektami chociażby Alicji Wianeckiej (KASKA – model kasku rowerowego zaprojektowanego specjalnie dla kobiet), czy Marcina Młoczkowskiego (interesujący, choć zupełnie nieinnowacyjny projekt zastawy stołowej VOLA_ART OF DECO), tworzy kontrast trudny do wytłumaczenia.

Do zobaczenia na przyszłorocznym festiwalu!


Tagi: ,
W kategorii:


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *