Tymczasem w Japonii…DAIKICHI AMANO (bardzo 18+)

12 marca 2014, by , Dodaj komentarz

Jeśli nie jesteście gotowi na coś naprawdę ostrego… lepiej nie czytajcie dalej..Urodzony w 1973 roku w Tokio Daikichi Amano to chyba jeden z bardziej kontrowersyjnych artystów, jakich dane było mi poznać. I nie chodzi tu tylko o falę obrzydzenia zalewającą mnie za każdym razem gdy próbuję zmierzyć się z jego „sztuką”. Według mnie nierozstrzygnięta pozostaje kwestia czy Daikichi Amano to artysta, czy obrazoburczy fetyszysta. Najmocniejszym argumentem za uznaniem Daikichi za tego pierwszego pozostaje fakt, że posiadanie tak wielu dewiacji nie jest prawdopodobnie w naturze możliwe.
Daikichi Amano japan3 Daikichi Amano

Daikichi Amano nie ukrywa, że jego fascynacja seksualnym przenikaniem się światów: ludzkiego i zwierzęcego (a także do pewnego stopnia roślinnego) niebezpiecznie balansuje na granicy pornografii. Cóż…wydaje się, że jest z tego w pewien sposób dumny. W wywiadach wielokrotnie podkreślał, że nigdy nie zastanawia się nad słusznością kierunku swojej sztuki. Z radością obserwuje i pielęgnuje wszystkie swoje fetysze, a jedyne co powstrzymuje go przed szerszym dzieleniem się nimi ze światem są… ograniczone środki finansowe.
Wydaje się jednak, że o to nie musi się bardzo martwić. Za bardziej „konserwatywne” fotografie Daikichi Amano należy już teraz zapłacić ponad tysiąc dolarów. Ceny zdjęć z pogranicza pornografii są już dużo wyższe.
Daikichi Amano
Daikichi Amano Daikichi Amano japan4

Twórczość Daikichi Amano to zdecydowanie nie propozycja dla wszystkich. Co o niej sądzicie? Można nazywać to jeszcze sztuką? A może właśnie w prowokacjach Daikichiego odnajdujemy to, czego bezskutecznie poszukujemy w sztuce współczesnej? Silnych emocji..
Daikichi Amano Daikichi Amano Daikichi Amano Daikichi Amano

Więcej prac Daikichi Amano na Facebooku artysty >>> TUTAJ
Z wiadomych względów nie zobaczycie tam jego najbardziej szokujących zdjęć. Po te odsyłam do własnych poszukiwań z…koniecznie pustym żołądkiem :)


Tagi: , , ,
W kategorii: ,


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *