Nie sprzedawaj sztuki na Facebooku!

20 grudnia 2013, by , Dodaj komentarz

Kilka powodów, dla których próby sprzedania swoich dzieł na Facebooku to bardzo zły pomysł. Nie sprzedawaj sztuki na Facebooku
Facebook to fantastyczne miejsce dla artystów. Wielu z nich rezygnuje z tradycyjnego portfolio jedynie na rzecz strony na Facebooku. Szybka aktualizacja, dialog z fanami i potencjalnymi kupcami – Facebook daje wszystko to co inne, tradycyjne strony do tworzenia portfolio, a także dużo dużo więcej.. (o tym jak stworzyć dobre portfolio online czytaj TUTAJ). Zanim jednak zrezygnujesz z innych sposobów promowania własnej twórczości i rzucisz się w wir osi czasu, przeczytaj dlaczego nie jest to najlepszy pomysł.

1. Facebook to nie targ
Facebook to nie targ
Pomimo tego, co mogło się wydawać jeszcze 2 lata temu – ludzie nie przychodzą na Facebooku żeby coś kupić (Mashable pisało o tym już w 2012 – TUTAJ). Nieliczne przykłady sklepów internetowych, które spróbowały handlu na Facebooku i nie zawiodły się, wydają się raczej tylko potwierdzać tę smutną regułę. Facebook to odpowiednik uścisku dłoni – okazja do poznania się i poszerzenia grona odbiorców. Spróbuj sprzedawać coś swoim fanom, a szybko staniesz się kimś niewiarygodnym. Kojarzysz tego faceta z ubezpieczeń, który na każdej imprezie pyta czy nie masz ochoty wykupić polisy na życie? Jeśli chcesz podzielić jego los i stać się persona non grata w towarzystwie…nie słuchaj mojej rady :)

2. „Lubię” nie znaczy „płacę”
Lubię nie znaczy płacę

Droga od przysłowiowego „lajka” do faktycznej transakcji jest o wiele dłuższa, niż Ci się wydaje. Zastanów się ile stron polubiłeś, a teraz nawet nie pamiętasz dlaczego (Whyart? nie jest jednym z tych przykładów ;)). Przejście od bycia jednym z tysięcy „fanów” do tego jednego, jedynego klienta wymaga całkiem sporo wysiłku. Jest bardzo wiele szczegółów, które trzeba uzgodnić zanim zakup dojdzie do skutku. Czy masz określone stawki za przesyłkę? Czy wiesz dokąd chcesz wysyłać swoje prace, a gdzie Twój zasięg się kończy? Nie mówiąc o tak prozaicznych kwestiach jak płatność, czy ubezpieczenie od szkód powstałych podczas transportu (tutaj może się przydać numer telefonu faceta z punktu pierwszego)

3. Obraz nie jest w cenie  (na Facebooku)
Obraz nie jest w cenie (na Facebooku)

Facebook słynie ze zmieniania zasad. Jeśli jesteś jego użytkownikiem od minimum 3 lat z pewnością pamiętasz wiele spektakularnych zmian, wraz ze wprowadzeniem szeroko krytykowanej osi czasu na czele.
Nie wszystkie zmiany zasad są jednak tak przejrzyste i oczywiste dla wszystkich. Być może zwróciłeś uwagę, że na Twojej „ścianie” pojawia się więcej postów tekstowych. Jeszcze kilka miesięcy temu sytuacja mogła wyglądać zupełnie inaczej. To wszystko za sprawą drobnych zmian w działaniu Facebooka. Ogromna popularność postów obrazkowych przyczyniła się do zrewidowania zasad, według których są promowane posty. Wygląda więc na to, że Facebook o wiele bardziej preferuje wpisy tekstowe, niż graficzne, a to…..bardzo zła wiadomość dla artystów :)
Dlaczego tak się dzieje, sprawdź np. TUTAJ

4. Oś czasu nie kłamie
Oś czasu nie kłamie

Jeśli nie masz czasu, bądź ochoty aktualizować swojego profilu regularnie…pozostań przy prywatnym koncie. Artysta to osoba z definicji płodna. Jeśli zaprosiłeś swoich fanów do osobistej komunikacji – daj im to, czego oczekują! Pokaż proces tworzenia, fotografuj nieukończone prace, brudne pędzle…wszystko to, czego nie dostaną na zwyczajnej stronie z portfolio. Jeśli nie chcesz tego robić…odpowiedź jest jedna: zostań przy klasycznym portfolio!
W odróżnieniu od Facebooka, portfolio nie ma „daty ważności”. Ludzie nie przestaną go odwiedzać jeśli nie zamieścisz czegoś przez 3 miesiące. W przypadku FB najprawdopodobniej stracisz aktualnych fanów i na pewno nie zyskasz nowych.

5. Obraz rzecz publiczna
Obraz rzecz publiczna

Facebook naturalnie zmienia (na gorszą) jakość zdjęcia, które zamieszczasz. Jeśli zależy Ci na świetnej jakości obrazu – Facebook to nie najlepszy pomysł. Zamieszczanie zdjęć grozi także czymś innym – ściąganie zdjęć z Facebookowych profili to dość powszechny zwyczaj – na dodatek postrzegany jako mało szkodliwy. Jeśli nie życzysz sobie by Twoje prace zdobiły tapety laptopów ludzi, którzy nie będą mieli pojęcia, z czyim dziełem mają do czynienia – nie twórz portfolio na Facebooku lub dodawaj znak wodny do każdego zamieszczanego zdjęcia.

6. Więc jak..?
Więc jak?

Spokojnie, Facebook i artyści to niekoniecznie dwa przeciwległe bieguny.
Dobrym pomysłem jest zachęcanie do kupna…poza Facebookiem. Strony takie jak Etsy.com czy nasza rodzina Pakamera.pl umożliwiają tworzenie mini-sklepów, które z łatwością możesz promować poprzez profil na Facebooku. Unikniesz „efektu akwizytora”, utrzymasz kontakt z fanami, a jednocześnie zwiększysz oglądalność swoich prac.

Chcecie sprawdzić w jaki sposób inni artyści promują się na Facebooku? Kilka dobrych przykładów poniżej:
http://www.facebook.com/bienieksebastian
http://www.facebook.com/geninnesart
http://www.facebook.com/benzankphotography
https//www.facebook.com/CarolPersonsPhotography

 


Tagi:
W kategorii:


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *