Gdy galeria mówi NIE – jak promować i sprzedawać sztukę w internecie

6 czerwca 2017, by , Dodaj komentarz

„Nauczyli mnie jak malować, a nie jak zarabiać” – ten cytat często pada w rozmowie z młodymi artystami. Indywidualna praca w świecie sztuki potrafi być ciężka i często naznaczona niepewnością. Masz pomysły i ambicje jednak wiele z nich wymaga wsparcia galerii lub innej organizacji. Co jednak gdy galeria mówi NIE lub nie chcesz wiązać się na stałe z jedną instytucją?

Podstawową słabością programu nauczania uniwersytetów artystycznych w Polsce wydaje się funkcjonowanie w kompletnym oderwaniu od realiów rynkowych. Skupieni na rozwijaniu techniki i odkrywaniu własnej drogi artystycznej studenci, nie mają szansy na wykształcenie umiejętności marketingowych i sprzedażowych, które pomogłyby im odnaleźć się we współczesnym świecie.
Tradycyjnie umiejętności te nie były kluczem do sukcesu artysty – jeszcze kilkanaście lat temu sprzedaż i promocja własnych prac nie tylko nie była częścią pracy artysty – tego rodzaju aktywność postrzegana była jako sprzeczna z wartościami wpisanymi w zawód artysty.
Relacja galeria-artysta do niedawna uważana była za jedyną słuszną formę promocji sztuki. Jak jest obecnie?

Rodzaj relacji artysty z galerią zazwyczaj regulują postanowienia zawartej umowy o współpracy. Jak wygląda taka umowa i jakie postanowienia są w niej zawarte? To w dużej mierze zależy od galerii, jednak jest kilka elementów, które na pewno muszą się tam pojawić:

Umowa musi zabezpieczać interesy obu stron i regulować warunki współpracy
Musi określać czas trwania umowy (czas określony, czas nieokreślony, możliwości jej przedłużenia);
Zakres umowy (stare czy nowe prace, w jakiej technice tworzone, wysokość marży, możliwość odwiedzania pracowni artysty, wyłączność, określenie terytorium sprzedaży, możliwość prowadzenia sprzedaż z pracowni, przekazywanie prac na aukcje: charytatywne, młodej sztuki itp.);
Transport ( kto płaci za transport z/do galerii, itp.);
Magazynowanie prac ( gdzie będą magazynowane prace, dostęp artysty do nich);
Ubezpieczenie ( co jest ubezpieczone, w jakim stopniu);
Oprawa (kto płaci za oprawę);
Zdjęcia prac (kto płaci za dokumentację, kto posiada prawa autorskie i ma kontrolę dostępu);
Prawa autorskie ( prawa do reprodukcji prac, zdjęć artysty do promocji wystaw, galerii itp, prawo weta artysty do sprzedaży prac);
Wystawy w galerii ( określenie dat i ilości potrzebnych prac, czy będzie katalog, wernisaż – czy współfinansowany przez artystę itp.);
Uszkodzenia/Zniszczenia ( wybór konserwatora, koszt, odszkodowanie dla artysty);
Sprzedaż aukcyjna (prawo galerii do sprzedaży aukcyjnej prac, ceny prac wystawianych na aukcje, prawo artysty do sprzedaży na aukcjach itp.);
Ceny sprzedaży prac ( informacje na temat ceny sprzedaży, informacje na temat kupującego, określenie możliwych opustów i zniżek, ustalenie terminów płatności/wypłat, zaliczek, rozliczeń, zwrotów);
Przychody z innych źródeł (wynajem, prawo do powielania dzieła itp.);
Zaliczki/gwarancje (płatności, w jakich terminach – miesięcznie, po sprzedaży itp., dokumentacja sprzedaży);
Pozostałe ustalenia.

W Polsce nie został jeszcze wypracowany jeden standardowy model współpracy pomiędzy galerią, a artystą. Na porządku dziennym jest zawieranie umów komisyjnych, depozytowych, umów zlecenie, czy też o dzieło, które choć są dużo szybsze i prostsze do skonstruowania – nie są w stanie zapewnić artystom i galeriom wystarczającego poziomu zabezpieczenia ich interesów (przykłady umów można znaleźć na stronie Stowarzyszenia Antykwariuszy i Marszandów Polskich)
Prawdopodobnie z tego wynika też duża niejasność i atmosfera pewnej tajemniczości otaczająca współpracę z galeriami. O zawieranych umowach słyszy się w mediach głównie w kontekście sporów lub skandali wynikających z niedoprecyzowania postanowień umowy. Sytuacja ta nie ułatwia życia młodym artystom, którzy nie wiedzą z jakiej pozycji negocjować kontrakty i na co zwracać uwagę. Innym rodzajem umowy jest umowa na wyłączność, która w tradycyjnym rozumieniu zakłada, iż galeria płaci artyście pensję i swobodnie korzysta z jego pracy i dorobku.
Umowa taka ma z punktu widzenia artysty (zwłaszcza młodego) wiele korzyści, istnieje jednak kilka zagrożeń, o których często nie mówi się głośno. Jako iż w interesie galerii jest by dzieła artysty, którego reprezentują utrzymywały wysoki poziom cenowy, trudno o obiektywną weryfikację ich wartości. Zdarza się, że obrazy wystawiane na aukcjach wykupywane są przez samą galerię po kwotach, które leżą w interesie galerii. Nie trzeba dodawać, że artysta nie otrzymuje z tego tytułu wynagrodzenia, zaś po zakończeniu współpracy z daną galerią może doświadczyć bolesnego spadku wartości własnych dzieł, które nie wspierane „sztucznym popytem” nie cieszą się już tak dużym zainteresowaniem.

Ścisła współpraca z renomowaną galerią zdecydowanie ułatwia jednak życie artyście, zdejmując z jego barków ciężar samodzielnej promocji swoich prac. Przy sprawnie prowadzonym marketingu, artyści dużo łatwiej i szybciej zdobywają uznanie będąc w „stajni” instytucji zajmującej się ich promocją na szeroką skalę. Niestety galerie kierują się dość twardymi regułami jeśli chodzi o wybór „własnych” artystów. Prawie wyłącznie jest to opcja zarezerwowana jedynie dla tych twórców, którzy mogą pochwalić się wykształceniem kierunkowym, a więc zdobyli tytuł „artysty-plastyka”. W ten sposób galerie dbają nie tylko o wysoki poziom wystawianych prac, ale i starają się wiązać na dłużej jedynie z tymi artystami, którzy swój zawód traktują poważnie i wiążą swoją przyszłość z taką formą pracy zarobkowej.
Sytuacja ta wyklucza jednak szeroką rzeszę artystów, którzy z różnych względów inaczej pokierowali swoją karierą lub z powodu okoliczności od siebie niezależnych nie zdobyli upragnionego dyplomu uczelni artystycznej. Co więc zrobić gdy galeria mówi nie? Na szczęście są jeszcze inne opcje:

Autopromocja – powiedzmy sobie wprost: organizacja własnych wernisaży nie tylko mija się z celem, ale jest też kosztowna i mało efektywna (co nie znaczy, że nie możesz aktywnie próbować pozyskiwać galerii lub instytucji, które zechciałaby pomóc w tym przedsięwzięciu). Sprzedaż to jednak zupełnie inna bajka i z dużym sukcesem może być prowadzona autonomicznie.

Rzeczą nie do przecenienia jest własne, dobrze prezentujące się portfolio. Istnieje wiele programów i platform, które umożliwiają samodzielne (i w dużej mierze darmowe) stworzenie własnego portfolio online (patrz TUTAJ). Jeśli jednak myślisz o stworzeniu własnej, wyróżniającej się strony – starannie dobierz wykonawcę. Niesztampowa, dobrze prezentująca się w różnych przeglądarkach strona to wizytówka każdego artysty i warto w nią zainwestować (jeśli szukasz sprawdzonych specjalistów – napisz do NAS. Pomożemy w budowie indywidualnej strony www i portfolio).

Sprzedaż online –  ta informacja może Cię zaskoczyć, ale w sieci istnieje ok. 300 (tak..TRZYSTU) platform, przy pomocy których możesz sprzedawać swoje dzieła. Pomyśl do ilu klientów jesteś w stanie dotrzeć umiejętnie wykorzystując tę wiedzę. Jeśli chcesz poznać wszystkie detale zapisz się na nasz kurs e-mail, w którym odkrywamy tajniki sprzedaży sztuki online (>>>TUTAJ). Potrzebujesz podpowiedzi od razu? Proszę bardzo – sprawdź te 20 pierwszych stron, a na pewno się nie zawiedziesz. Rejestracja na każdej z nich zajmie trochę czasu, ale zdecydowanie się opłaca, nie sądzisz? Artpal, Vangoart, Art.eu, Ivanzi, Mobileprints, SaatchiArt, Showflipper, Spoonflower, SketchingShop, Place4art, Thenamelessgallery, Matboard, WeloveFine, Yessy, WowThankYou, Spreadshirt, SquareUp, Spreesy, Screened, FunkyArtGallery.

Domy aukcyjne – jeśli myślisz, że aukcje zarezerwowane są tylko dla galerii i artystów z wieloletnim dorobkiem – jesteś w błędzie! Aukcje to nie tylko jedna z lepszych form promocji własnych dzieł, ale i błyskawiczna weryfikacja zainteresowania i popytu na dany rodzaj sztuki. Na rynku działa już aktualnie kilka uznanych domów aukcyjnych działających na zasadzie ‚open-call’, a więc nie wymagających by obrazy były zgłaszane przez galerię. Dla aukcji typu „młoda sztuka” nie ma też żadnych ścisłych kryteriów współpracy –  należy jednak liczyć się z dość niską ceną wyjściową (z reguły od 500 zł, ale zdarzają się i niższe).
„Sam przebieg naboru jest bardzo prosty”  –  mówi Katarzyna Kowalska z Domu Aukcyjnego White Space Auction – „każdy może się do nas zgłosić, niezależnie od wykształcenia i wieku. Najpierw prosimy o przysłanie propozycji prac na adres kontakt@whitespace.auction i na ich podstawie wspólnie z zespołem i kuratorem sztuki decydujemy czy chcielibyśmy nawiązać współpracę z artystą – zarówno aukcyjną, jak też galeryjną. Jeżeli będziemy zainteresowani, kontaktujemy się z wybranymi artystami – podpisujemy umowę, prosimy o biogram i zdjęcia do publikacji, umawiamy się na konkretną aukcję oraz formę sprzedaży i prosimy o dostarczenie obrazu. Każdą aukcję sztuki poprzedza wystawa przedaukcyjną prezentująca wszystkie prace, które będą przedmiotem licytacji.Jeżeli obraz się nie sprzeda, istnieją trzy możliwości:
1) Sprzedaż poaukcyjna i galeryjna w ramach naszej stałej oferty sprzedaży Artshop
2) Wystawienie go na kolejnych, późniejszych aukcjach
3) Zwrot obrazu – odesłanie go do artysty na koszt galerii (możliwe dla artystów spoza Warszawy) lub odbiór osobisty.”


W kategorii:


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *